Do naszej redakcji wpłynęło kolejne ponownie „ostateczne” przedsądowe wezwanie wystosowane przez pełnomocnika byłego urzędnika Urzędu Gminy i Miasta Nisko, który wcześniej usłyszał zarzuty korupcyjne. Autor pisma ponownie domaga się usunięcia materiałów prasowych oraz zaprzestania rzekomych naruszeń dóbr osobistych.
Również tym razem wskazane w wezwaniu żądania dotyczą sytuacji, która w rzeczywistości nie występuje.
Pełnomocnik żąda „natychmiastowego usunięcia” artykułów, które rzekomo pozwalają na identyfikację jego klienta. W piśmie wskazano jedynie dwa materiały opublikowane przez naszą redakcję. Pierwszy dotyczył informacji o zarzutach przedstawionych byłemu urzędnikowi, drugi opisywał wcześniejsze wezwanie do zapłaty 20 tys. zł skierowane do naszej redakcji.
Co istotne, autor wezwania wycofał się już z części wcześniejszych roszczeń dotyczących rzekomo opublikowanych przez naszą redakcję zdjęć i nagrań audio-wideo. Wynika to wprost z nowego pisma. Oznacza to, że zasadnicza część pierwotnych roszczeń okazała się po prostu bzdurą!
Analiza wezwania prowadzi do prostego wniosku, redakcja ma usunąć artykuły opisujące fakty będące przedmiotem zainteresowania opinii publicznej. Z uwagi na wykorzystanie stanowiska urzędniczego do rzekomo popełnionego przestępstwa, w tym informacje o postępowaniu prowadzonym przez organy ścigania.
Autor pisma nie forsuje tezy, że nasze publikacje zawierają nieprawdziwe informacje. Nie wskazano również, które treści miałyby naruszać dobra osobiste ani jakiej konkretnie korekty oczekuje autor wezwania. Były urzędnik nie wnioskuje też o sprostowanie nieprawdziwych informacji.
Już wcześniej wskazywaliśmy, że portal nizanskie.info nie publikował zdjęć ani nagrań z zatrzymania byłego urzędnika, choć właśnie te materiały stanowiły podstawę pierwotnych roszczeń. Publikacje takie zamieściła Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie, stosując anonimizację poprzez zamazanie twarzy i danych umożliwiających bezpośrednią identyfikację.
Media mają obowiązek respektowania prawa do prywatności i domniemania niewinności. Jednocześnie mają prawo informować opinię publiczną o sprawach istotnych społecznie, szczególnie gdy dotyczą osób pełniących istotne funkcje w urzędzie oraz postępowań prowadzonych przez organy państwa.
W demokratycznym państwie prawa spory dotyczące publikacji prasowych powinny opierać się na konkretnych argumentach i wskazywaniu rzeczywistych naruszeń. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że kierowanie kolejnych wezwań bez wskazania konkretnych nieprawdziwych informacji może prowadzić do tzw. efektu mrożącego, czyli próby zniechęcenia mediów do podejmowania tematów niewygodnych dla zainteresowanej osoby.
Jeżeli ktoś domaga się usunięcia publikacji, powinien najpierw wykazać, co jest w nich nieprawdziwe. W przeciwnym razie trudno mówić o ochronie dóbr osobistych, a łatwiej o próbie ograniczenia prawa do informowania opinii publicznej.
Idąc dalej można przyjąć wykładnię, że żądanie usunięcia całych materiałów prasowych bez wykazania, które elementy miałyby być bezprawne, jest próbą tłumienia krytyki prasowej, a to też przestępstwo i mówi o tym Art. 44. Prawa Prasowego, Odpowiedzialność karna za utrudnienie lub tłumienie krytyki prasowej Dz.U.2018.0.1914
1. Kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową - podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
2. Tej samej karze podlega, kto nadużywając swego stanowiska lub funkcji działa na szkodę innej osoby z powodu krytyki prasowej, opublikowanej w społecznie uzasadnionym interesie.
I to nic, że były urzędnik nie jest już urzędnikiem, bowiem sprawa do tyczy okresu, gdy nim był.
::news{"type":"see-also","item":"12866"}
Nadal niezrozumiała pozostaje kwestia żądanego zadośćuczynienia w wysokości 20 tys. zł. W przedstawionej argumentacji nie wykazano bowiem, jakie konkretne działania redakcji miały spowodować szkodę uzasadniającą tak wysokie roszczenie finansowe. Jeszcze trudniej zrozumieć zasadność takich żądań w sytuacji, gdy główne pierwotne zarzuty dot. rzekomej publikacji wizerunku zostały już wycofane.
Sprawa byłego urzędnika oskarżonego o korupcję z każdym kolejnym pismem budzi coraz większe zainteresowanie naszych czytelników. Nizanskie.info nie zamierza usuwać prawdziwych informacji dotyczących spraw związanych z podejrzeniem nieprawidłowości w gospodarowaniu środkami publicznymi wyłącznie dlatego, że są one niewygodne dla ich bohatera. Tym bardziej, że w przedmiotowych publikacjach nie zostały ujawnione dane osobowe pozwalające na identyfikację tej osoby.
Każda osoba ma prawo do ochrony swoich dóbr osobistych. Jednak skuteczne dochodzenie takich roszczeń wymaga wskazania rzeczywistych naruszeń, a nie formułowania żądań opartych na błędnych założeniach.
Szczególnie zastanawiające jest żądanie „powstrzymania się w przyszłości” od publikacji informacji pozwalających na identyfikację byłego urzędnika. Oznaczałoby to de facto oczekiwanie, że redakcja zobowiąże się do nieopisywania tej sprawy niezależnie od przyszłych wydarzeń i ich znaczenia dla interesu publicznego. Trudno znaleźć podstawę prawną dla tak daleko idącego ograniczenia działalności prasowej, zwłaszcza wobec osoby, której sprawa pozostaje przedmiotem zainteresowania organów ścigania i opinii publicznej.
Im bardziej szczegółowo analizujemy kolejne wezwania, tym trudniej oprzeć się wrażeniu, że ich celem nie jest wykazanie konkretnych naruszeń, lecz doprowadzenie do usunięcia niewygodnych, lecz prawdziwych publikacji dotyczących sprawy publicznej.

::news{"type":"see-also","item":"12866"}