Zamknij

Szpital pyta pracowników, czy może zabrać im pieniądze?

P.K 08:51, 31.01.2026 Aktualizacja: 16:18, 31.01.2026
Szpital pyta pracowników, czy może zabrać im pieniądze?

Kto w szpitalu pracuje, ten w cyrku się nie śmieje. Jeśli ktoś sądził, że w SPZZOZ w Nisku wyczerpano już arsenał „kreatywnych” metod oszczędzania, to ostatnie zajścia brutalnie wyprowadzą go z błędu. Dyrekcja szpitala postanowiła bowiem zapytać pracowników, w formie referendum, czy akceptują rozwiązania, które w ocenie związków zawodowych są sprzeczne z prawem pracy, zasadami dialogu społecznego i elementarną uczciwością wobec pracowników. 

Związkowcy nie zostawiają na tym pomyśle suchej nitki. Wystosowali do dyrekci szpitala, starosty oraz radnych pismo z wieloma zarzutami tego pomysłu.

Pierwszy i fundamentalny zarzut: brak jakiejkolwiek podstawy prawnej do przeprowadzenia referendum przez pracodawcę. Organizacje związkowe działające w szpitalu wprost wskazują, że polskie prawo nie przewiduje instytucji „referendum pracowniczego”, które mogłoby legitymizować decyzje naruszające przepisy prawa pracy.

Co więcej, referendum nie wynika z żadnego porozumienia ze związkami, nie jest elementem układu zbiorowego ani dialogu społecznego i nie zostało poprzedzone rzetelną informacją ekonomiczną ani prawną. W ocenie związków cała procedura jest pozorna, a jej jedynym celem jest przerzucenie odpowiedzialności za decyzje dyrekcji na pracowników.

Presja zamiast wyboru

Kolejny zarzut związków dotyczy samej konstrukcji pytań referendalnych, które, zdaniem związków, nie dają pracownikom realnego wyboru. Pracownikom stawia się bowiem alternatywę: albo redukcja etatów, albo rozwiązania takie jak „dobrowolne” urlopy bezpłatne, ograniczenie dni pracy czy zastępowanie umów o pracę umowami cywilnoprawnymi.

Związki podkreślają jasno: to nie jest wybór, tylko forma nacisku. Czy redukcja zatrudnienia została użyta jako straszak, aby wymusić zgodę na rozwiązania, które w normalnych warunkach nie miałyby żadnych szans na akceptację? Tego nie wiemy.

Urlop bezpłatny? Prawo tego nie zna!

Także ostro krytykowany jest pomysł „dobrowolnych urlopów bezpłatnych” i ograniczania dni pracy. Związkowcy wskazują, że kodeks pracy nie przewiduje możliwości wysyłania pracowników na urlop bezpłatny z powodu trudnej sytuacji finansowej pracodawcy. Urlop bezpłatny może być wyłącznie inicjatywą pracownika, a nie elementem „programu oszczędnościowego”. Jeżeli pracodawca nie jest w stanie zapewnić pracy, powinien, zgodnie z prawem, ogłosić przestój i wypłacać wynagrodzenie, a nie szukać obejść kosztem personelu.

Umowy śmieciowe zamiast etatów?

W pytaniu referendalnym pojawia się również pytanie o zastępowanie umów o pracę umowami zlecenia lub kontraktami. Związki nie mają wątpliwości: to pomysł sprzeczny z aktualnym kierunkiem polityki państwa. Zdaniem związków to próba legalizowania fikcji zatrudnienia i dalszego osłabiania bezpieczeństwa socjalnego pracowników szpitala.

Kolejny poważny zarzut dotyczy Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. W referendum pojawia się pytanie o nietworzenie i zawieszenie ZFŚS w 2026 roku. Związki wskazują, że obowiązujące przepisy jasno określają minimalne standardy działalności socjalnej. Szpital nie jest „samotną wyspą”, która może dowolnie wygaszać prawa socjalne, a próba ich likwidacji uderza bezpośrednio w najsłabiej zarabiających pracowników. Organizacje związkowe deklarują wprost, że nie wyrażą zgody na takie działania, niezależnie od wyników referendum.

Związkowcy alarmują także o braku komisji referendalnej, braku nadzoru nad liczeniem głosów, braku jakichkolwiek gwarancji rzetelności i wiarygodności wyników.Jak podkreślają w piśmie, same nie uczestniczą w procedurze, nie mają wglądu w przebieg głosowania, nie odpowiadają za ogłoszenie wyników. W efekcie nie ma żadnej pewności ani co do legalności referendum, ani co do jego rezultatów. Czy jego wyniką w ogóle są wiążące?

RODO? Kolejny problem

Nie mniej poważne są zarzuty dotyczące ochrony danych osobowych. Związki zwracają uwagę na zbieranie podpisów od pracowników bez klauzuli informacyjnej, brak wskazania administratora danych, brak określenia celu przetwarzania danych. Zapowiedziano już skierowanie sprawy do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

„Wstrzymać referendum natychmiast”

W końcowej części pisma związki wzywają dyrekcję do natychmiastowego wstrzymania referendum, przedstawienia pełnych wyjaśnień pracownikom, Staroście, Radnym i mieszkańcom powiatu, poszukiwania źródeł finansowania szpitala gdzie indziej niż w kieszeniach pracowników.

Ekspert: to może rodzić odpowiedzialność karną

Doszło do takiego kuriozum, że internet nazywa takie zachowanie "januszex'em ochrony zdrowia", jak synonim najgorszego dziadostwa pracowniczego. Doktor nauk o zarządzaniu i jakości z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Augustyn Duszan, w publicznym nagraniu skrytykował pomysł referendum szpitalnego i stwierdził jednoznacznie:„sugerowanie możliwości łamania prawa pracy lub jego obchodzenia może wiązać się z odpowiedzialnością karną”.

Szpital w Nisku poprzez te konsultacje nie pyta pracowników o przyszłość placówki. Pyta ich, czy zgadzają się na ograniczanie własnych praw! A gdy ktoś zwraca uwagę na problem, usłyszy, że to tylko „referendum”. Nie.To nie jest referendum.To jest test granic.

I wygląda na to, że ktoś bardzo liczy na to, że nikt tych granic nie sprawdzi.

 

 

(P.K)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%