Zamknij

Gmina Nisko podarowała wojsku tereny nad Sanem!

Piotr Kania 08:30, 28.01.2026 Aktualizacja: 10:23, 28.01.2026
Gmina Nisko podarowała wojsku tereny nad Sanem!

Pod koniec 2025 roku Gmina i Miasto Nisko przekazała w formie darowizny na rzecz Skarbu Państwa dwie niezabudowane nieruchomości gruntowe położone nad rzeką San. Tereny trafiły w trwały zarząd Rejonowego Zarządu Infrastruktury w Lublinie, i jak wskazano w dokumentach, mają zostać wykorzystane na cele związane z obronnością i bezpieczeństwem państwa.

Chodzi o działki ewidencyjne nr 679/18 oraz 679/6 o łącznej powierzchni ponad 5,7 hektara, zlokalizowane w rejonie ulicy Zasanie, bezpośrednio przy moście kolejowym na Sanie oraz w odległości około 60–80 metrów od zabudowy mieszkalnej. Uchwałę w tej sprawie Rada Miejska w Nisku podjęła 15 grudnia 2025 roku.


link do uchwały: https://bip.nisko.pl...uchwala_nr_xxii1982025_rady_miejskiej_w_nisku_z_dnia_15_grudnia

Majowe spotkanie i niedopowiedziane wyjaśnienia

Decyzja ta ma swój wyraźny kontekst w wydarzeniach z maja ubiegłego roku, kiedy w Urzędzie Gminy i Miasta Nisko odbyło się spotkanie z mieszkańcami Zasania dotyczące planów związanych z terenami nad Sanem. Spotkanie wzbudziło duże emocje, nie tylko z powodu samego tematu, ale również jego przebiegu.

[ZT]10464[/ZT]

Burmistrz Niska Konrad Krzyżak publicznie okazał wówczas zdziwienie obecnością mediów, pytając „kto je zaprosił?”. Z kolei przedstawiciel wojska w randze pułkownika nie zdecydował się stanąć przed mieszkańcami i dziennikarzami. Opuścił budynek urzędu jeszcze przed rozpoczęciem rozmów, bez udzielenia odpowiedzi na pytania.

Prawdopodobny plac manewrowy Wojska Polskiego, zlokalizowany w bliskim sąsiedztwie zabudowań, wywołał szeroką dyskusję i sprzeciw części mieszkańców tej części Niska. Dla wielu osób problemem była nie tylko sama obecność wojska, ale także brak jasnych informacji i dialogu.

Podczas sesji Rady Miejskiej 15 grudnia 2025 roku burmistrz oświadczył, że wszystkie kwestie związane z Zasaniem zostały wyjaśnione z mieszkańcami.

Co istotne, burmistrz przekonywał również, że majowe spotkanie dotyczyło działek przekazanych przez Wody Polskie. Częściowo prawda, bo mieszkańcy nie mieli też wiedzy o przekazaniu działek ani przez Wody Polskie, ani o planowanym przekazaniu gruntów przez Gminę na rzecz wojska i dlatego udali się do osoby, która w ich mniemaniu, powinna dbać o ich dobrostan bytowy, czyli do Burmistrza. Wszystko wyszło na jaw gdy geodeci pojawili się na tym terenie oznaczając go. Zapis wideo z tego wydarzenia jasno pokazuje, że główną obawą mieszkańców było przejęcie terenów przez wojsko, i to właśnie w tym celu miał się pojawić oficer Wojska Polskiego, pułkownik Sylwester Wlaszczyk, który już wiemy jak postąpił.

Uchwała bez dalszych rozmów

Kilka miesięcy później, już bez dodatkowych konsultacji społecznych, a jedynie na zebraniu osiedla nr.2 Burmistrz oznajmił o podzieleniu działki na mniejsze i końcowym etapie rozmów dot. przekazania gruntów wojsku. Wówczas nie było już przestrzeni do rozmów z mieszkańcami Nisko-Zasanie. Ostatecznia 15 grudnia 2025 Rada Miejska niemal jednogłośnie przyjęła uchwałę wyrażającą zgodę na oddanie gruntów na rzecz wojska. Decyzja zapadła bez rozgłosu i bez publicznego przedstawienia szczegółowych planów zagospodarowania tego terenu. Inaczej mówiąc, Wojsko zwróciło się z prośbą, a Gmina ją zrealzowała. Z dokumentów nie wynika, aby Gmina Nisko miała coś dostać w zamian, np. inne tereny czy remont drogi rozjeżanej przez ciężki sprzęt wojskowy. Chociaż żeby jakieś zapewniwnie, że wojsko odśnieży chodnik, który znajduje się przy jednostce wojskowej, pomimo, że to jest i tak ich obowiązek. Inaczej byłby to chociaż jakiś argumentZa to z dokumentów wynika, że przekazanie nieruchomości nastąpiło nieodpłatnie, a jedna z działek wymaga ustanowienia służebności przejazdu i przechodu przez inne grunty należące do gminy.
Wyniki głosowania:

Mieszkańcy dowiadują się po fakcie

Do naszej redakcji zgłosili się mieszkańcy Zasania, którzy podkreślają, że po majowych wydarzeniach oczekiwali jeszcze powrotu do rozmów, jasnych deklaracji i transparentnego przedstawienia planów wojskowych za swoimi oknam. Z kolei Burmistrz Kontrad Krzyżak mówił, już sprawa została wyjaśniona. Patowa sytuacja!

Mieszkańcy twierdza, że nie przedstawiono im informacji, jakie konkretne działania wojsko planuje na tym obszarze podjąć, czy będą to działania szkoleniowe, infrastrukturalne, czy inwestycje, o charakterze chwilowym, czy długofalowym.

Co dalej z Zasaniem?

Jedno jest pewne, jeśli wojsko posiada już tereny po obu stronach rzeki, z pewnością wykorzysta je w maksymalnym możliwym zakresie. W grę wchodzić mogą m.in. ćwiczenia wojsk inżynieryjnych, budowa mostów pontonowych, użycie ciężkiego sprzętu, dźwigów oraz transportów wojskowych, a nawet manewry takie jak w Radomyślu nad Sanem, ale tam do najbliższych zabudowań jest kilka km.

Dla mieszkańców Zasania może oznaczać realne obawy o hałas, wzmożony ruch ciężarówek i lawet wojskowych na wąskich, lokalnych ulicach oraz trwałą zmianę charakteru dotąd spokojnej okolicy. Odległość 60–80 metrów od zabudowy mieszkalnej w przypadku ciężkiego sprzętu wojskowego przestaje być dystansem neutralnym, warkot wysokoprężnych silników diesla, czy rozładunek mostu pontonowego słychać z daleka.

Była to zła decyzja!

Przekazanie wojsku terenów trudno uznać za decyzję dobrą i odpowiedzialną z punktu widzenia interesu mieszkańców Niska. Gmina oddała nieodpłatnie tereny o znacznej powierzchni i strategicznym położeniu, nie przedstawiając mieszkańcom żadnej długofalowej wizji ani gwarancji co do charakteru planowanych działań wojskowych. Brak informacji oznacza brak kontroli społecznej nad tym, co w przyszłości może powstać zaledwie kilkadziesiąt metrów od domów.

Tereny te znajdują się na obszarach cennych przyrodniczo, w korytarzu ekologicznym i na terenach projektowanej Natury 2000. To miejsca, które powinny podlegać szczególnej ochronie, a nie nieodwracalnym decyzjom podejmowanym bez szerokiej debaty publicznej.

A to mieszkańców Zasania mogą w przyszłości dotyczyć zmiany warunków bytowych: hałas, ruch ciężkiego sprzętu, degradację lokalnych dróg i trwałą zmianę charakteru spokojnej okolicy. Gmina, zamiast stać po stronie swoich mieszkańców i dbać o ich bezpieczeństwo oraz komfort życia, wybrała rozwiązanie, które się mieszkającym tam nie podoba.

To nie jest spór o wojsko jako instytucję, lecz o sposób podejmowania decyzji i szacunek wobec swojego suwerena. Tego w tej sprawie wyraźnie zabrakło.

(Piotr Kania)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%